Kompozytor, producent muzyczny, jeden z najbardziej znanych i cenionych pianistów w Polsce. Leszek Możdżer od pewnego czasu prezentuje możliwości jakie daje specjalnie dla niego zbudowany, nowatorski instrument – fortepian dekafoniczny. Podczas solowych koncertów gdańszczanin nie tylko gra, ale również barwnie opowiada, tłumacząc słuchaczom w prosty sposób zawiłości związane ze światem dźwięków. Możdżer bywa regularnie w Olsztynie, nie tylko po to, by występować. Michał Napiórkowski spotkał się z artystą podczas jego wizyty w salonie Mirka Mastalerza.
Leszek Możdżer gra obecnie zarówno na fortepianie standardowym, jak i dekafonicznym. Czasem używa obu instrumentów jednocześnie. Wówczas najlepiej słychać, jakie różnice dzielą oba fortepiany. Pierwszy jest strojony w systemie dwunastkowym, w drugim oktawa podzielona jest tylko na dziesięć części.
System dekafoniczny to jest zupełnie inna rzeczywistość dźwiękowa i gwarantuję, że Państwo od razu zauważą różnicę. Na początku instrument brzmi absurdalnie i bez sensu, ale po czasie umysł zaczyna się przyzwyczajać. Najciekawsze jest połączenie obu systemów ze sobą, które trochę obrazuje rzeczywistość, w której żyjemy. Przecież liczymy w systemie dziesiętnym. Natomiast system dwunastkowy nas przenika od środka. Objawia się w dwunastomiesięcznym kalendarzu, czas na zegarze dzieli się na 12 godzin.
Koncerty solowe Leszka Możdżera od pewnego czasu stały się okazją, nie tylko do prezentowania doskonałej techniki pianistycznej i głębokiej wrażliwości, ale również do przenikliwych, na poły filozoficznych komentarzy na temat muzyki i życia. Poczucie humory muzyka sprawia, że koncerty mają w sobie także coś ze stand-upu.
Słuchanie non stop brzmienia fortepianu stało się uciążliwe i męczące. Zauważyłem, że gdy biorę mikrofon do ręki, następuje istotna zmiana barwy podczas koncertu. Ucho odpoczywa od brzmienia fortepianu, bo słucha przez chwilę ludzkiego głosu. Jednak żeby mówić ludzkim głosem, to trzeba mieć coś do powiedzenia. Zacząłem więc zbierać różne informacje, przemyślenia i badania na temat rzeczywistości i muzyki. Jak są ze sobą w zgodzie, bądź niezgodzie. To doprowadziło mnie do pewnych wniosków, którymi dzielę się podczas występów.
Leszek Możdżer grywa solo oraz z innymi muzykami. Jesienią minionego roku ukazała się nowa płyta trio Możdżer Danielsson Fresco. Z materiałem z płyty „Beamo” międzynarodowy zespół zawita w czerwcu do Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie.
Ten zespół otworzył nowy rozdział. Użycie trzech różnie nastrojonych fortepianów spowodowało otwarcie nowej przestrzeni. Zaczęliśmy grać muzykę bardziej abstrakcyjną, przy zachowaniu wszystkich atutów tego zespołu: melodyjności, brzmienia i wspaniałej pulsacji.
Okazuje się, że singlowe nagranie z nowej płyty zatytułowane „Ambio Bluette” to działo przypadku. Motyw przewodni oparty o jedną z piosenek The Beatles zagrał Możdżerowi…nietrzeźwy amator pianistyki.
Podczas niemal półgodzinnej rozmowy trójmiejski muzyk podzielił się swoimi uwagami na różne tematy: od przemyśleń na temat rapu, przez kwestię dorobku i wizerunku determinujących działania artystyczne, po przewagę rodzimego zaplecza koncertowego nad zagranicznym. Ocenił również działania Sceny Mirka Mastalerza, w której powstanie i rozwój ma niebagatelny wkład. Na koniec artysta przyznał, że lubi przyjeżdżać do Olsztyna. Stolica Warmii i Mazur jest dla niego przykładem równowagi pomiędzy miastem a naturą.
Posłuchajcie rozmowy Michała Napiórkowskiego.