„Wszystko zaczyna się od księgi. Co w tej księdze było zapisane, widz może sobie dopowiedzieć” – tak Izabela Kościesza podsumowała spektakl ,,Córki milczenia” tuż po jego premierze w Zajezdni Trolejbusowej Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie. Widowisko współtworzone zostało przez Teatr Ruchu Lustro oraz zespół muzyczny Monokwartet.

Fot.: Teatr Ruchu Lustro/Facebook
Teatr Ruchu Lustro działa na olsztyńskiej scenie od 2020 roku. Założyła go Izabela Kościesza, która jest jednocześnie reżyserką i scenarzystką spektakli. Czy według niej ruch potrafi wyrazić więcej niż słowo?
Ruch jest uniwersalny. Myślę, że jest takim językiem, który jest w stanie każdy zrozumieć. Może go zrozumieć każdy i może go czytać w na swój sposób, czyli przepuszczając przez swoje doświadczenia. W przeciwieństwie do słowa, tutaj musimy się popisać znajomością różnych języków i tak dalej”.
Praca nad „Córkami milczenia” rozpoczęła się już dwa lata temu. W międzyczasie powstały inne sztuki: „Druhny” i „Poniedziałek”. Aktorki z Teatru Ruchu Lustro grały je na terenie różnych miejscowości województwa warmińsko-mazurskiego. Jakie emocje towarzyszyły Izabeli Kościeszy po ostatniej premierze?
Kamień spadł mi z serca. To jest taki szczególny rodzaj ulgi i bardzo szczególny rodzaj dumy. Ja teraz pierwszy raz w historii Teatru Ruchu wystąpiłam razem z dziewczętami w malutkim epizodzie, natomiast zawsze siedzę ze sterami i światłami, dźwiękiem i tak dalej. Ze spektaklu na spektakl jestem z nich coraz bardziej dumna. To jest taka matczyna duma”.
Więcej o „Córkach milczenia” i planach na kolejne sztuki w rozmowie Weroniki Tarasiewicz.
RADIO UWM FM