„Wieje” to tytuł debiutanckiej płyty Maksa Tachasiuka. Krążek jest pewnego rodzaju rozliczeniem artysty z samym sobą. W dniu jego premiery – 18 kwietnia – wystąpił przed publicznością Next Festu w poznańskim klubie Blue Note. O pracach nad wydawnictwem opowiedział także Szymonowi Tołpie. Posłuchajcie!

maks.tachasiuk określił debiutancki album jako zamknięcie etapu, w którym skupiał się na personalnych wątkach. Artysta na płycie sporo czasu poświęca przemijaniu i śmierci.
To spędzało mi sen z powiek parę lat temu. W pewnym momencie był nawet przyczyną blokady twórczej. Końcem tego etapu jest singiel „Bez”. Jest akceptacją przemijania, ale na płycie są dwie piosenki, które wraz z tym nagraniem tworzą trylogię: „Zły, najgorszy sen” i „Nigdy się nie starzej”. To są tematy przemijania ujęte od kompletnego strachu, poprzez wyparcie, rozpaczliwą próbę zrobienia czegoś, czego się nie da zrobić, aż po akceptację. „Morze” i „Wieje” opowiadają o zwątpieniu w siebie i w swoją wartość. Czy to muzycznie, czy ogólnie. To są ciemne zakamarki, ale bardzo potrzebne”
– przyznaje trójmiejski artysta. Dodaje, że gdy skończył pracować nad albumem, zajmowały go też inne sprawy.
Anegdotycznie miałem coś bardzo ważnego tego dnia. Chyba chodzi o rzeczy związane ze studiami. Byłem zły, że nie mogłem pozwolić sobie na moment oddechu. A na poważnie. Jak już do mnie dotarło później, że to już koniec pracy z mojej muzycznej strony, to byłem zadowolony z materiału. Mogę dumnie zakończyć etap bardzo ciężkiej pracy, tylko się cieszyć, że jest gotowe.”
Swój wkład w oddane w tych dźwiękach emocje, mają muzycy na co dzień towarzyszący Maksowi na koncertach – Artur Bobak i Kajetan Pietrzak. Od niego dostali szkice utworów, by mieli też wpływ na końcowy efekt i emocje.
Kajtek zrobił bębny do utworu „Wieje”. Wysłałem mu szkic z podpisem: „To będzie ostatni numer na płycie. Jakbyś mógł mieć w głowie…”. Fantastycznie oddał emocje. Lepiej niż ja bym to zrobił. Jak pomysł wychodzi ode mnie, to ja już wpadłem i nie mogę zrobić tego drugi raz. A jak ja wpadnę na pomysł i skończy to ktoś inny, to ma dodatkową warstwę. W tym samym utworze jest przepiękne solo na trąbce na końcu, które jest zupełnie inwencją twórczą Artura. I o to chodzi. Mogę mieć pomysły, ale wyniesienie ich na poziom wyżej to rola chłopaków i jestem im bardzo wdzięczny.”
Z Maksem Tachasiukiem rozmawiał Szymon Tołpa. Posłuchajcie!
„Wieje” to nasza płyta tygodnia! Polecamy Wam gorąco debiutancki album Maksa Tachasiuka!
Sprawdź też
Czytaj dalej
RADIO UWM FM