Energa Indykpol AZS Olsztyn przegrał 0:3 (17:25, 20:25, 23:25) z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w meczu 3. kolejki Tauron Ligi. Po raz pierwszy w tym sezonie na boisku pojawił się kapitan akademików Jan Hadrava, natomiast przedwcześnie spotkanie zakończył środkowy Karol Urbanowicz. Teraz przed Olsztynianami rywalizacja z dwoma zespołami z czołówki tabeli: 4 listopada zmierzą się na wyjeździe z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, a 9 w hali Urania podejmą Bogdankę LUK Lublin.

Foto: Kaja Bandura
Czwartkowe spotkanie Olsztynianie rozpoczęli w takim samym składzie co poprzednie. Od pierwszej piłki na boisku zameldowali się: Łukasz Kozub, Paweł Cieślik, Karol Urbanowicz, Arthur Szwarc, Moritz Karlitzek, Paweł Halaba i na libero Kuba Hawryluk. Po raz pierwszy w tym sezonie w kadrze meczowej znalazł się kapitan akademików Jan Hadrava.
Od początku rywalizacji z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle obie drużyny prezentowały bardzo dobrą dyspozycję. Rywalizacja punkt za punkt toczyła się do wyniku 9;9. W kolejnych minutach na boisku przeważać zaczęli goście. Najpierw wyszli na prowadzenie 13:9, a chwilę później 19:12. W tym momencie trener Daniel Pliński wziął drugi czas na żądanie. W końcówce partii nastąpiło praktycznie całkowite przemeblowanie składu. Na parkiecie pojawił się Karol Borkowski, Jakub Ciunajtis, Jakub Majchrzak, Jan Hadrava oraz Bartosz Sławiński. Zmiany niestety na niewiele się zdały i Olsztynianie przegrali pierwszą odsłonę czwartkowego spotkania 17:25.
Drugą partię lepiej rozpoczęli gospodarze. Po asie Pawła Cieślika prowadzili 3:1. Goście szybko zaczęli gonić wynik, a przy stanie 4:4 po niefortunnym lądowaniu w bloku boisko opuścił Karol Urbanowicz. Zawodnicy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle skrupulatnie powiększali przewagę świetną grą w ataku i bloku. Niesamowitą serię z pola serwisowego zaliczył Thomas Pujol, przy którego zagrywce przyjezdni odskoczyli z 11:8 na 15:8. Olsztynianie w końcówce odrabiali straty, ale mimo zmniejszenia straty do czterech oczek to rywale zapisali drugą odsłonę czwartkowego pojedynku na swoją stronę.

Foto: Kaja Bandura
W przerwie między setami trener Daniel Pliński zabrał całą drużynę do szatni, dzięki czemu na boisko wyszli odmienieni. Od pierwszej akcji trzeciej partii oglądać mogliśmy Jana Hadravę oraz Karola Borkowskiego. To właśnie gra przyjmującego okazała się kluczowa do uzyskania przewagi. Dzięki jego dwóm asom Olsztynianie wyszli na prowadzenie 4:0. Rywalizacja w tej odsłonie meczu był zdecydowanie bardziej zacięta niż w dwóch poprzednich. Goście kilkukrotnie zbliżali się na punkt, a gospodarze w odpowiedzi kolejny raz zwiększali różnicę dzielącą zespoły, aż do 15:15. Od tego momentu losy zwycięstwa zmieniały się praktycznie z każdą akcją. Lepiej trudy końcówki wytrzymali Kędzierzynianie, wygrywając ją 25:23 i całe spotkanie 3:0. MVP wybrany został Remigiusz Kapica, który zdobył 24 punkty. Rozmawiał z nim Szymon Ciszewski:
Przyjechaliśmy tutaj zmotywowani po tych dwóch pierwszych meczach, gdzie zwłaszcza na to, że był to przeciwnik z górnej półki, pokazaliśmy, że niczym nie odstajemy. Od samego początku byliśmy skoncentrowani, konsekwentni w każdej akcji i czuliśmy, że mamy nad tym spotkaniem kontrolę”.
Olsztynianie w czwartkowym spotkaniu okazali się lepsi w elemencie bloku. Łącznie zgromadzili ich 8, z czego 3 na swoim koncie zapisał Paweł Cieślik.
ZAKSA miała serię sześciu porażek, łącznie z tymi z okresu przygotowawczego, więc na pewno chcieli wygrać z nami. Nie spodziewaliśmy się, że będą mieli taką skuteczność w ataku”
– stwierdził środkowy Energi Indykpolu AZS Olsztyn.
Janek Siennicki po spotkaniu rozmawiał też z rozgrywającym Łukaszem Kozubem:
Nie wiem czy zabrakło chłodnej głowy, bo tak naprawdę w pierwszych dwóch setach nie było momentów, żebyśmy potrzebowali jej używać. Te partie dosyć szybko się kończyły. Szliśmy punkt za punkt, później złamali nas dwa/trzy razy i możemy mieć do siebie duże pretensje, że w takich momentach, oczywiście nie odpuszczaliśmy, ale tak to wyglądało”.

Foto: Kaja Bandura
Kontuzjowanego w trakcie spotkania Karola Urbanowicza na boisku zastąpił Jakub Majchrzak.
Dwóch pierwszych setach nie mieliśmy punktu zaczepienia do rywali. Staraliśmy się zwalniać grę, było trochę zmian. W trzecim secie, było już lepiej, ale troszeczkę to było już za późno na taką drużynę”
– powiedział Jakub Majchrzak.
Nikodem Banach o podsumowanie spotkania poprosił też Michała Chadała, który pod nieobecność chorego Andrea Ganiego pełnił funkcję pierwszego trenera:
Dla nas najważniejsze było zagrać tutaj dobry mecz. Nie liczyliśmy na wygraną, drużyna z Olsztyna jest bardzo mocna. Jednak dzisiaj zagraliśmy fajny mecz w zagrywce, obronie czy bloku”.
Po drugiej stronie siatki dużo nieoczywistych rzeczy wychodziło. Na dużym ryzyku ZAKSA grała w ataku, a my byliśmy ospali w obronie. Dużo wpadało nam piłek, które nie powinny, dlatego przegrywamy 0:3. Wydawało się, że ten trzeci set pójdzie po naszej myśli, ale wpadliśmy w dwie dziury i mecz nam odjechał. No trudno, ja jestem dobrej myśli, pracujemy dalej i myślimy o kolejnych spotkaniach”
– ocenił trener akademików Daniel Pliński.
Energa Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (17:25, 20:25, 23:25)
AZS: Moritz Karlitzek, Paweł Halaba, Karol Urbanowicz, Paweł Cieślik, Łukasz Kozub, Arthur Szwarc, Kuba Hawryluk (libero) oraz Jan Hadrava, Jakub Ciunajtis, Jakub Majchrzak, Karol Borkowski, Kacper Sienkiewicz, Seweryn Lipiński, Bartosz Sławiński
Teraz przed akademikami dwa spotkania z topowymi rywalami. 4 listopada o 17:30 zmierzą się na wyjeździe z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, a 9 listopada, również o 17:30 Olsztynianie podejmą w hali Urania Bogdankę Luk Lublin. Transmisja z obu spotkań na antenie Radia UWM FM.
Fotorelacje z czwartkowego spotkania przygotowała Kaja Bandura.






























RADIO UWM FM