Current track

Title

Artist

Jazz z rapowym groovem. Omasta pracuje nad drugą płytą

2026-04-16

Za młodym jazzowym kwintetem Omasta bardzo intensywny czas. W ubiegłym roku Krakowianie wydali dobrze przyjętą debiutancką płytę „Jazz Report From The Hood”. Album ukazał się nakładem cenionej wytwórni Astigmatic Records. Muzycy nagrali w studiu materiał na drugą płytę i wciąż intensywnie koncertują. Kilkukrotnie wyprawili się do Londynu, aby zagrać m.in. w prestiżowym klubie Ronnie Scott’s. Z kolei do Olsztyna dotarli w drodze z festiwalu w Estonii. Pierwszy koncert w naszym mieście zagrali w Zajezdni Trolejbusowej Miejskiego Ośrodka Kultury. O wrażenia z trasy, nową płytę i miejsce Omasty na jazzowej scenie pytał Antoniego Blumhoffa i Nikodema Wikieła Michał Napiórkowski.

 

 

Krakowski kwintet zaliczany jest do nowej fali jazzowych zespołów w Polsce. Szanując bogate dziedzictwo gatunku, chce iść w swoją stronę. Muzycy niejednokrotnie podkreślali, że inspirują się kulturą hip hopową – między innymi twórczością amerykańskiego producenta i rapera J Dilla. To, oprócz wspólnego wydawcy Astigmatic Records,  łączy Omastę z niekwestionowaną gwiazdą sceny – grupą EABS i wyrosłym z niej kwartetem Błoto.

Od tego samego w sumie zaczynaliśmy. Od J Dilla i Madliba. Nadal jest to nam oczywiście bardzo bliskie, ale nastał moment, w którym zdecydowanie chcemy pójść w swoją stronę i robić autorską muzykę. Inspirowaną oczywiście całą kulturą hip-hopu i nie tylko

– mówi Nikodem Wikieł.

Tematy grane przez duet Paweł Kowalik (trąbka) i Antoni Blumhoff (flet, saksofon altowy) przywodzą na myśl najpiękniejsze melodie polskiej szkoły jazzu. Jednak za sprawą dynamicznego groove’u (Bruno Sikorski – inst. klawiszowe, Wojciech Roman – bas, Nikodem Wikieł – perkusja) muzyczna propozycja Omasty daleka jest od nadwiślańskiej melancholii, a raczej prowokuje do tańca.

Zdecydowanie wolimy takie koncerty, na których publiczność stoi. Dużo łatwiej się wtedy działa, gdy możemy wchodzić w interakcję. Gdy widzimy, że ludzie tańczą, że się bujają, tak jak na koncercie hip-hopowym. Chcemy, żeby tak wyglądały koncerty Omasty

– dodaje Nikodem.

 

 

Pomimo dość krótkiego stażu grupie Omasta udało się zagrać na ważnych festiwalach w Polsce oraz w londyńskich klubach. Krakowianie kilkukrotnie gościli na scenie legendarnego Ronnie Scott’s, w którym od lat 50. ubiegłego stulecia wystąpiła śmietanka światowego jazzu.

Graliśmy tam cztery razy. Pierwszy raz był przytłaczający. Pamiętam, że był tam z nami Tenderlonious (brytyjski muzyk jazzowy -red.) z zespołu Ruby Rushton. Wspierał nas, grał z nami. To nas jakoś rozkręciło

– wspomina Antoni Blumhoff.

W rozmowie z Michałem Napiórkowskim muzycy wspomnieli o niedawnym koncercie w Tallinie, nagranej już nadchodzącej drugiej płycie i ilustrowaniu swoją muzyką filmu dokumentalnego „Miastoprojekt”. Posłuchajcie!

 


Current track

Title

Artist