Czy można świadomie wybrać przeszłość, kiedy świat sztuki bezustannie domaga się nowości? Mikołaj Antolak odpowiada na to pytanie malarstwem. W Galerii Amfilada Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie zobaczymy jego wystawę „Donkiszoteria” – opowieść o historii, literaturze, klasycznym warsztacie i wartościach, które, zdaniem artysty, nie powinny się dezaktualizować.

Obraz: Mikołaj Antolak
Tytuł wystawy odwołuje się do postawy Don Kichota – marzycielskiej, upartej i pozornie nierozsądnej próby walki o to, co dawno minęło. Mikołaj Antolak, student malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku w pracowni prof. Macieja Świeszewskiego, świadomie sięga po język akademickiego malarstwa XIX wieku. Inspirują go historia i literatura, twórczość Rembrandta czy klasyczne przedstawienia ludzkiego ciała, ale również sam proces dochodzenia do obrazu – szkice, studia i ćwiczenia warsztatowe.
Chciałem właśnie do tego nawiązywać swoją twórczością, żeby nie robić koniecznie tego, co modne, tylko tego, co uważam za prawdziwe”
– mówi Antolak.
Na wystawie znajdą się m.in. jego interpretacje scen z literatury: walka Zagłoby z małpami czy śmierć pana Wołodyjowskiego, a także kopia holenderskiej martwej natury, kopia portretu Rembrandta, szkice, studia ludzkiego ciała i kopie rzeźb antycznych. Obok bardziej dojrzałych prac pojawią się również realizacje ćwiczeniowe, pokazujące warsztat i drogę dochodzenia do finalnego obrazu.
Dla młodego malarza najważniejsze nie jest jednak samo piękno dzieła:
Najważniejsza w obrazie zawsze jest historia, jaka za nim stoi. Możemy mieć piękny obraz, ale który jest tylko pięknym obrazem i nic sobą więcej nie reprezentuje”.
To właśnie opowieść ma sprawić, że malarstwo stanie się czymś więcej niż efektownym przedmiotem. Antolak chce, by jego obrazy były punktem wyjścia do namysłu – niekoniecznie nad tym, co wydarza się dzisiaj, ale nad doświadczeniami i problemami, które pozostają z człowiekiem niezależnie od epoki:
Zapraszam przede wszystkim do przemyśleń. Nie nad tym, co aktualne, ale raczej ponadczasowe. To, co było aktualne za czasów Republiki Rzymskiej, za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów i teraz, jeszcze przez wiele, wiele następnych lat będzie”.
Jednym z przykładów takiego podejścia jest prezentowany na wystawie obraz „Śmierć”. Jak tłumaczy artysta, opowiada on o stracie, doświadczeniu wspólnym zarówno ludziom żyjącym przed dziesiątkami czy setkami lat, jak i współczesnym. Właśnie w takich uniwersalnych przeżyciach Antolak szuka pomostu między przeszłością a teraźniejszością.
Powrót do klasycznego malarstwa?
Antolak nie ukrywa, że jego podejście do sztuki pozostaje dziś nieoczywiste. Sam mówi o pewnym zagubieniu w świecie, w którym klasyczny warsztat często ustępuje eksperymentowi, formie i potrzebie nieustannej innowacji. Jednocześnie dostrzega, że tradycyjne malarstwo zaczyna powoli wracać do obiegu:
Wydaje mi się, że jesteśmy dopiero gdzieś u zarania jakiegoś renesansu sztuki bardziej klasycznej. I ten renesans podejrzewam, że dopiero za 10–20 lat będziemy mogli faktycznie zobaczyć”.
Jego fascynacja klasyką ma również osobiste źródło. Jak przyznaje, historyczno-literackie zainteresowania przejął przede wszystkim od mamy – miłośniczki sztuki, która studiowała historię na uniwersytecie w Lublinie. „Donkiszoteria” jest więc nie tylko wystawą malarstwa, ale także deklaracją artystyczną młodego twórcy, który zamiast ścigać teraźniejszość, wybiera rozmowę z przeszłością. W swoich pracach szuka tematów i doświadczeń, które niezależnie od zmieniających się artystycznych mód pozostają aktualne.
Wernisaż wystawy „Donkiszoteria” odbędzie się w czwartek 10 września o godz. 18:00 w Galerii Amfilada w Kamienicy Naujacka przy ul. Dąbrowszczaków 3 w Olsztynie. Wystawa potrwa do 3 października 2026 roku.
Z Mikołajem Antolakiem rozmawiała Marta Wróblewska. Posłuchajcie!






RADIO UWM FM