Constract Olsztyn pokonał w sobotę we własnej hali zespół Futsal Świecie 5:1 (2:1). Było to pierwsze domowe zwycięstwo podopiecznych Dawida Grubalskiego od połowy września. Teraz przed olsztynianami kolejna przerwa reprezentacyjna.

foto: Paweł Jakubowski/Constract Olsztyn
16 września Constract Olsztyn po raz ostatni wygrał u siebie, pokonując beniaminka rozgrywek FOGO Futsal Ekstraklasy – Wiarę Lecha Poznań. Od tego czasu w Uranii gościli Rekord Bielsko-Biała i Eurobus Przemyśl, czyli czołowe zespoły polskich rozgrywek, których wyższość musieli uznać Konstruktorzy. Okazją do przełamania miało być spotkanie z drużyną Futsal Świecie. Constract wrócił bowiem na odpowiednie tory, wygrywając dwa mecze wyjazdowe, a większość kadrowiczów miała za sobą udane występy w reprezentacji.
Sytuacji zespołu ze Świecia nie poprawiał fakt, że przegrał on cztery poprzednie mecze, a jego skład był osłabiony kontuzjami. Mimo to sobotnie spotkanie w Olsztynie było bardzo wyrównane. Goście konsekwentnie budowali ataki, które coraz częściej kończyły się w pobliżu bramki olsztynian. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli jednak podopieczni Dawida Grubalskiego. W 11. minucie, po podaniu Heldera Semedo, Risi zszedł z piłką do środka parkietu i trafił do siatki przy krótkim słupku.
Problemy Konstruktorów nasiliły się w 14. minucie spotkania. Bramkarz olsztyńskiego zespołu, Hubert Zadroga, wychodząc do piłki, zagrał ją ręką kilka centymetrów poza polem karnym, za co obejrzał czerwoną kartkę. W tej sytuacji Dawid Grubalski poprosił o wideoweryfikację, jednak sędziowie podtrzymali swoją decyzję. W wyniku wymuszonej zmiany między słupkami stanął Guta, który przez wiele miesięcy nie występował w drużynie z powodu urazu. Przerwa w grze związana ze zmianą bramkarza i wideoweryfikacją dała zawodnikom gości czas na naradę, podczas której ustalili, jak wykorzystać rzut wolny. Chwilę później było już 1:1.
Olsztynianie otrząsnęli się po stracie bramki i już dwie minuty później ponownie wyszli na prowadzenie. Po drugiej stronie parkietu podobną akcję przeprowadził David Mataja. Zszedł do środka i po efektownym zwodzie oddał strzał z dystansu. Tym samym Chorwat ustalił wynik pierwszej połowy na 2:1.
Po przerwie ponownie pierwsi trafili olsztynianie. W 24. minucie, po wznowieniu gry z autu, do bramki trafił Kacper Sendlewski. Kapitan Constractu Olsztyn ma za sobą bardzo udany występ w meczu reprezentacji Polski z Bośnią i Hercegowiną, a w wyjazdowym spotkaniu w Toruniu skompletował hat-tricka. Świetne wyniki to jednak niejedyna rzecz, która cieszy Kacpra w ostatnim czasie. Bramka zdobyta przed własną publicznością była również okazją, by podzielić się z kibicami radosną nowiną. Tak o swojej formie opowiada zawodnik:
Tak pół żartem, pół serio – z żoną śmiejemy się, że odkąd dowiedzieliśmy się o dziecku, co mecz wpada bramka, więc może coś w tym być. Natomiast tak po prostu jest w życiu sportowca, że jak już wychodzi, to przez jakiś czas idzie. Teraz co mecz wpada bramka. Ja mam nadzieję, że będzie to jak najdłużej trwało”.

W 30. minucie ponownie do siatki trafił David Mataja. Po efektownej akcji dwójkowej z Adriano Lemosem minął bramkarza gości, przekładając sobie piłkę, a następnie skierował ją do bramki. Worek z bramkami tego wieczoru otworzył i zamknął Risi. Drugie trafienie dołożył w ostatniej minucie rywalizacji, wykorzystując fantastyczne, przeszywające podanie Sebastiana Leszczaka.
Ostatecznie Constract w ostatnim meczu przed kolejną przerwą reprezentacyjną odniósł pierwsze od połowy września domowe zwycięstwo, pokonując zespół ze Świecia 5:1. Po meczu Dawid Grubalski zwrócił jednak uwagę na kilka błędów.
Było dużo niedokładności w pierwszej połowie i myślę, że słabo przygotowaliśmy się mentalnie po tym, jak zobaczyliśmy, że rywal jest w niepełnym składzie. Zawodnicy poczuli, że będzie łatwo, mimo że ich przed tym uczulałem. Mimo że wiele w życiu widziałem i wiedziałem, jak ten mecz będzie wyglądał, pierwsza połowa nie wyglądała tak, jak tego od siebie wymagaliśmy. Myślę, że cały czas ten zespół czymś mnie zaskakuje – czasem czymś dobrym. Dzisiaj w pierwszej połowie było dużo złych emocji, ale w przerwie poważnie sobie porozmawialiśmy”.
Poniżej znajdziecie całą rozmowę ze szkoleniowcem Constractu Olsztyn.
Była to piąta porażka z rzędu Futsalu Świecie. Tak spotkanie podsumował jego trener, Marcin Mikołajewicz:
Gdzieś z tyłu głowy wierzyliśmy, że możemy sprawić niespodziankę, jednak graliśmy w okrojonym składzie. Chłopacy dali z siebie wszystko, co mogli. Mimo gry bez podstawowych zawodników zostawili kawał serca. Szkoda przede wszystkim tych stuprocentowych sytuacji. Mogliśmy chociaż zmusić bramkarza do błędu, bo dochodziliśmy do idealnych sytuacji, a nie trafialiśmy nawet w bramkę. Mimo niekorzystnego wyniku jestem zadowolony z postawy mojego zespołu”.
Poniżej znajdziecie też rozmowę z Karolem Czyszkiem, zawodnikiem Futsalu Świecie.
Teraz rozpoczyna się kolejna przerwa reprezentacyjna, w trakcie której większość zawodników Constractu uda się na zgrupowania. Reprezentacja Polski rozegra kolejne mecze w eliminacjach mistrzostw świata. 7 listopada Polacy zmierzą się z Irlandią Północną w Tarnowie, a 11 listopada zagrają z nią na wyjeździe. Trener Błażej Korczyński ponownie powołał do kadry Sebastiana Leszczaka, Jakuba Raszkowskiego i Kacpra Sendlewskiego.
Constract Olsztyn zagra teraz w 1/32 finału Pucharu Polski w futsalu. Olsztynianie zmierzą się na wyjeździe z GKS-em Bedlno. Kolejne ligowe spotkanie przed własną publicznością rozegrają 28 listopada, podejmując kolejnego beniaminka – Jagiellonię Białystok.
RADIO UWM FM