W spotkaniu 1/8 finału Wojewódzkiego Pucharu Polski Stomil Olsztyn przegrał na własnym boisku 1-2 (1-1) z Olimpią Elbląg. Na trybunach pojawiło się blisko 3 tysiące kibiców. Niestety do poziomu dopingu nie dostosowali piłkarze „Dumy Warmii”. Razili nieskutecznością, przez co żegnają się z rozgrywkami.

Foto: Łukasz Kozłowski
Michał Kraszewski postawił wszystko na jedną kartę. Nie kombinował ze składem, nie oszczędzał kluczowych zawodników. Na boisku pojawił się tzw. „pierwszy garnitur”. Zabrakło jedynie Mateusza Pajdaka, który w ligowym meczu ze Startem Nidzica (przegrana 2-3) doznał wstrząśnienia mózgu. Lekarze zalecili mu odpoczynek. Do wyjściowego składu po kontuzji wrócił zatem Mateusz Jońca, a na prawą stronę obrony przesunięty został Wiktor Kulesza.
Stomil szybko objął prowadzenie. Wynik derbowego spotkania już w trzeciej minucie otworzył Filip Wójcik, wykorzystując zamieszanie w polu karnym po dośrodkowaniu Piotra Łysiaka z prawego skrzydła. Goście jednak nie pozwolili długo cieszyć się olsztynianom z takiego rezultatu. Wiktor Kulesza nie upilnował Dawida Czaplińskiego, który wyrównał już w dziewiątej minucie. W dalszej części pierwszej połowy „biało-niebiescy” starali się dogrywać piłki głównie do Szymona Masiaka. Ten jednak był skutecznie zatrzymywany przez obrońców rywali. Do przerwy było 1-1.
Po zmianie stron drużyna z Elbląga przejęła inicjatywę i znalazła sposób, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W 62. minucie na 2-1 trafił niepilnowany przez nikogo w polu karnym Oskar Kordykiewicz. Później Olimpia cofnęła się, broniąc korzystnego rezultatu. Najbliżej wyrównania na kwadrans przed końcem meczu był jeden ze zmienników – Shōtō Unno. Gospodarzom zabrakło skuteczności i jakości na boisku, dlatego nie zagrają w ćwierćfinale Wojewódzkiego Pucharu Polski.
Pomimo niekorzystnego wyniku zespół zaprezentował się dzisiaj dobrze, jak nie bardzo dobrze, na tle solidnego, trzecioligowego przeciwnika. Szybko otworzyliśmy wynik w tym spotkaniu, następnie rywal wyrównał po dośrodkowaniu w pole karne. Mogliśmy się tam na pewno lepiej zachować. W końcówce pierwszej połowy troszeczkę musieliśmy pograć w niskiej obronie – rywal nieźle operował piłką w tym tym okresie. Przez większą część pierwszej połowy staraliśmy się grać wysokim pressingiem. Doprowadziło to do tego, że w pewnym momencie rywale już nie otwierali krótko, tylko grali dłuższą piłkę. Myślę, że nieźle zbieraliśmy te piłki. Początek drugiej połowy był wyrównany. Natomiast po tej straconej bramce mocno docisnęliśmy. Było widać u chłopaków tę energię, pasję i chęć doprowadzenia do remisu. Stworzyliśmy kilka sytuacji. Nieźle bronił bramkarz Olimpii. Koniec końców przegraliśmy 1-2. Natomiast uważam, że zespół dzisiaj pokazał pazur, pokazał pomysł i to, że stać nas na rywalizację z drużynami, które grają ligę wyżej”
– podsumował Michał Kraszewski. A jak mecz ocenił trener Olimpii – Damian Hebda?
Spodziewaliśmy się tego, co Stomil będzie chciał grać. Mieliśmy przeanalizowane ich ostatnie trzy mecze, także niczym nas nie zaskoczyli, bo byliśmy na to przygotowani. Mecze pucharowe rządzą się swoimi prawami i tutaj raczej było ciężko o jakąś piękną, finezyjną grę. To był mecz typowej walki i uważam, że zasłużenie go wygraliśmy. Częściej utrzymywaliśmy się przy piłce, więcej kreowaliśmy tych sytuacji podbramkowych. Mimo że chcieliśmy grać w piłkę, Stomil gdzieś próbował uciekać do długich podań, na co oczywiście byliśmy przygotowani. I jeżeli chodzi o sam mecz, chciałbym bardzo podziękować naszym kibicom za wsparcie, swojej drużynie za determinację, za wolę walki, za to, że pokazali, że jesteśmy drużyną. To jest bardzo ważne!”.
Stomil Olsztyn – Olimpia Elbląg 1-2 (1-1)
Filip Wójcik 3′ – Dawid Czapliński 9′, Oskar Kordykiewicz 62′
Stomil Olsztyn: Michał Leszczyński – Wiktor Kulesza (68′ Patryk Czarnota), Piotr Jakubowski, Jakub Mosakowski, Mateusz Jońca – Przemysław Klugier (65′ Dawid Pietkiewicz), Piotr Łysiak, Karol Żwir, Filip Wójcik (85′ Stanisław Hrebeń) – Riku Iwamoto (70′ Shōtō Unno), Szymon Masiak.
Teraz Stomil może już na sto procent skupić się na rywalizacji w Superscore IV lidzie. „Duma Warmii” mimo ostatniej porażki ze Startem Nidzica nadal jest liderem tabeli, ale druga Concordia Elbląg ma do rozegrania jeszcze jedno zaległe spotkanie. W sobotę 11 kwietnia o 16:00 zawodnicy trenera Michała Kraszewskiego zmierza się na własnym boisku z rezerwami Olimpii II Elbląg, choć formalnym gospodarzem tego meczu będzie klub z Elbląga.
RADIO UWM FM