16 kwietnia premierę miała debiutancka gra warszawskiego studia Fumi Games. „Mouse P.I. For Hire” to strzelanka utrzymana w stylu czarno-białych kreskówek z XX wieku. Towarzyszy jej muzyka w klimacie jazzowym i folkowym. O procesie produkcyjnym w audycji RESET opowiadał główny kompozytor – Patryk Scelina. Posłuchajcie rozmowy Szymona Tołpy.

Pierwsze szkice muzyczne do szeroko rozpoznawalnej produkcji ostatnich tygodni zaczęły się pojawiać dwa lata temu. Artysta podkreślał, że zaangażował się nie tyle soundtrackiem, co całą grą.
W moim przypadku często się to zdarza. Sama praca nad muzyka to jest jakieś 50% udziału, cała reszta to projektowanie muzyki adaptacyjnej, a nawet testowanie. Testerzy, którzy zajmują się stricte sprawdzaniem różnych aspektów i szukaniem błędów, bardzo rzadko mają pełną wiedzę o tym, jaka muzyka powinna funkcjonować w grze. Jeżeli ja tego nie przetestuję, czy też ktoś, kto razem ze mną jest zaangażowany w produkcję i w przygotowanie muzyki, to ktoś inny po prostu może tego nie wyłapać. Na naszych barkach w dużej mierze spoczywa zadanie by fragmenty produkcji, w których melodie są istotne przetestować. Jest tutaj dużo aspektów, które się gdzieś tam przewijają”
– przyznaje Patryk Scelina.
Czarno-biała oprawa graficzna w stylu rubber hose jest rysowana ręcznie, klatka po klatce, co tworzy uderzającą, vintage’ową estetykę. Przed premierą Mouse’a gracze spodziewali się soundtracku pokroju Kristofera Maddigana z gry „Cuphead”.
To jest ciekawy temat, bo faktycznie większość spodziewała się, że to będzie taki „Cuphead” tylko w wydaniu 3D połączony z Doomem. Jeżeli chodzi o referencje muzyczne, to myślę, że podobnie jak kompozytor do tej gry korzystałem z inspiracji muzyką np. Benny’ego Goodmana. To jest dla mnie punkt wyjściowy, bo jego twórczość była weną dla szybkich, swingujących numerów. Mocno inspirowałem się też muzyką noirową, ponieważ historia, którą opowiadamy jest może nie aż tak detektywistyczna, bo w głównej mierze skupiamy się na walce, ale tam, gdzie te wątki są, zależało mi na tym, żeby uzyskać coś w rodzaju palącego się cygara. Czasami przebija się też bluegrass, bo mieliśmy taką potrzebę, żeby wykorzystać troszkę amerykańskiej muzyki folkowej. Jest sporo drobnych utworów, czasami dżingli, które wychodzą dość mocno poza ten kanon.”
Kacper w dużej mierze pomagał mi na początku pracy. Przy aranżacjach docelowo pracował też nad orkiestracjami, które wykorzystano podczas nagrań zarówno sekcji rytmicznej, jak i sekcji dętej. Pomysły Kacpra i jego wkład stopniowo się rozszerzały i stąd też pojawiły się utwory, które zawierają bardzo dużo materiału stworzonego przez niego do moich szkiców. Jest też jeden utwór, który wykreował od początku do końca. Nie brałem w ogóle udziału przy tym.”
Całkiem sporo sera jadłem przy produkcji bo bardzo go lubię. To jest można powiedzieć tradycyjny rytuał.”
RADIO UWM FM