Current track

Title

Artist

Szósty mecz Naki bez zwycięstwa. Unno ratuje Stomil w końcówce

2026-10-17

W 12. kolejce Superscore IV ligi Naki poniosło kolejną dotkliwą porażkę. Olsztynianie przegrali z GKS-em Wikielec 3:7, choć do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. Podobnie było ze Stomilem, który w drugiej części musiał odrabiać straty w starciu ze Startem Nidzica. Ostatecznie „biało-niebiescy” wygrali 3-1 (0-1), a bohaterem końcówki został Shoto Unno, który po wejściu z ławki pomógł odwrócić losy spotkania.

Foto: Łukasz Kozłowski / stomilolsztyn.pl

12. kolejkę Superscore IV ligi zainaugurowaliśmy wieczornym spotkaniem w Olsztynie. O godzinie 19:45 Naki zmierzyło się z GKS-em Wikielec. Do wyjściowego składu gospodarzy wrócili Piotr Sobótka i Dawid Grablewski, którzy w poprzednim meczu pauzowali z powodu czerwonych kartek. Po wyleczeniu kontuzji do pierwszej jedenastki powrócił również Yusaku Shimakura. Powrót tej trójki stanowił istotne wzmocnienie Naki przed starciem z zespołem z Wikielca, słynącym ze skutecznej gry w ofensywie.

Od pierwszych minut kibice zgromadzeni na obiekcie przy ul. Tuwima 22 oglądali wyrównane spotkanie, w którym nie brakowało groźnych akcji. Już w 6. minucie Naki wyprowadziło obiecującą kontrę. Paweł Tomkiewicz zagrał do Bartosza Rutkowskiego, ale strzał młodego pomocnika obronił bramkarz gości. Chwilę później dwie znakomite okazje zmarnował Alan Klimek z GKS-u Wikielec. Olsztynianie również coraz śmielej atakowali, a po jednej z akcji Tomkiewiczowi do szczęścia zabrakło zaledwie kilku centymetrów. Po upływie pół godziny gry Naki doznało jednak osłabienia. Z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Dawid Grablewski. Jego brak okazał się odczuwalny w grze defensywnej gospodarzy po przerwie.

Po zmianie stron GKS Wikielec ruszył do zdecydowanych ataków, czego efektem było aż pięć bramek zdobytych w zaledwie 15 minut. Dwukrotnie na listę strzelców wpisali się Jan Karasiński i Alan Klimek. Z każdą kolejną bramką defensywa Naki prezentowała się coraz gorzej, a postawa olsztynian sprawiała wrażenie, jakby myślami wciąż pozostawali w szatni. Dopiero w 74. minucie Paweł Tomkiewicz zdobył gola, który pozwolił gospodarzom nieco poprawić nastroje. Końcówka spotkania przyniosła kolejne trafienia. Najpierw Hubert Balcerak podwyższył prowadzenie Wikielca na 6:1, a kilka minut później Konrad Kierstan popisał się efektownym uderzeniem z dystansu. Goście błyskawicznie odpowiedzieli, zaledwie kilka sekund po wznowieniu gry do siatki trafił Oliwier Konojacki. Ostatnie słowo należało jednak do Naki, a konkretnie do Oliwiera Szymkiewicza, który ustalił wynik spotkania na 3:7.

Mieliśmy dobrą pierwszą połowę. Nawiązaliśmy w niej walkę. Stworzyliśmy sobie kilka dobrych sytuacji. W drugiej połowie niestety zadecydowało 10 minut, w których dostaliśmy 5 bramek, które ustawiły mecz. Największym problemem było to, że w okolicach trzydziestej minuty wypadł Dawid Grablewski”

– ocenił trener gospodarzy Andrzej Nakielski.

 

 

Foto: Klaudia Maruszak / Naki Olsztyn 

Po końcowym gwizdku rozmawialiśmy z Piotrem Sobótką, który w następujących słowach ocenił to spotkanie

Te piętnaście minut drugiej połowy było fatalne i tak naprawdę wynik był rozstrzygnięty. Przez kwadrans nie wiedziałem co się z nami dzieje i to chyba nas wszystkich załamało.”

 

Skład Naki Olsztyn: Paweł Brzozowski – Fabian Wależak (60′ Oliwier Szymkiewicz), Dawid Grablewski (28′ Rafał Sudziński),  Piotr Sobótka, Yusaku Shimakura (65′ Łukasz Michańczyk) – Bartosz Rutkowski (60′ Shinzaburo Nakayama), Ignacy Różacki, Sebastian Krzywicki (60′ Aleksander Czaplicki) – Adrian Retkiewicz (60′ Dawid Maruszak), Paweł Tomkiewicz, Krystian Oleszko (60′ Konrad Kierstan).

Naki Olsztyn – GKS Wikielec 3-7 (0-0)
Paweł Tomkiewicz 74′, Konrad Kierstan 87′, 90+2′ Oliwier Szymkiewicz – Jan Karasiński 46′, 48′, Alan Klimek 53′, 56′, Icaro Neves 60′, Hubert Balcerak 82′, Oliwier Konojacki 89′

Foto: Łukasz Kozłowski / stomilolsztyn.pl

Następnego dnia do rywalizacji przystąpił Stomil Olsztyn, który przed własną publicznością zmierzył się ze Startem Nidzica. Trener Kraszewski wciąż nie mógł skorzystać od pierwszej minuty ze wszystkich zawodników. Wszystko wskazuje na to, że do końca rundy zabraknie Piotra Łysiaka, którego kontuzja okazała się poważniejsza, niż początkowo przypuszczano.

Goście zaskoczyli swoją dyspozycją w pierwszej połowie. Już w ósmej minucie Stomil przed utratą bramki ratował Mateusz Jońca, który wybił piłkę z linii bramkowej. Olsztynianie mieli problem z przedarciem się przez defensywę Startu, a rywale jako pierwsi objęli prowadzenie. W 26. minucie Maciej Rogalski wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Patryku Rosolińskim. Do przerwy „Duma Warmii” stworzyła jeszcze kilka okazji do zdobycia bramki, jednak żadnej z nich nie zamieniła na gola.

Początek drugiej połowy nie przyniósł większych zmian w obrazie gry. Stomil nadal szukał sposobu na sforsowanie defensywy rywali, jednak wciąż brakowało mu skuteczności. Z czasem swoje okazje zaczęli stwarzać również goście, kilkukrotnie sprawdzając czujność Michała Leszczyńskiego. Losy spotkania rozstrzygnęły się w końcówce, gdy trener Kraszewski po raz kolejny udowodnił, że ma nosa do zmian. W 71. minucie na boisku pojawił się Shōtō Unno, który potrzebował zaledwie trzech minut, by doprowadzić do wyrównania. Pięć minut później Japończyk ponownie wpisał się na listę strzelców, tym razem po asyście Marcina Fiedorowicza. Unno miał również udział przy trzecim trafieniu Stomilu. Po odbiorze piłki w środku pola zagrał do Stanisłava Hrebenia, który ustalił wynik spotkania na 3:1.

Nidzica postawiła dzisiaj bardzo trudne warunki. Wiedzieliśmy, że to zespół z zawodnikami o dobrej jakości, z charakterem. W pierwszej połowie nie potrafiliśmy strzelić bramki, a Nidzica strzeliła ją z karnego. Ten mecz robił się dla nas coraz trudniejszy, bo zespół przeciwny zaczyna wierzyć, że cel, który sobie nakreślił jest coraz bliżej do zrealizowania. A w zespół przeciwny wstępuje niepewność, którą było u nas widać. Nidzica postawiła niski blok i trudno było się przez to przebić. W przerwie dostosowaliśmy swoje granie do ich ustawienia”

– zdradził trener Kraszewski.

Po meczu o komentarz poprosiliśmy także Oskara Bienendę, który w poprzednim sezonie był wypożyczony do Startu. Obrońca pojawił się na boisku w 72. minucie zastępując kontuzjowanego Mateusza Jońcę.

Był to ciężki mecz. Wiedzieliśmy, że się postawią, bo problemy z nimi mieliśmy już w tamtym sezonie. Zresztą byłem w Nidzicy przez pół roku i wiem na ile mogą sobie pozwolić.”

 

 

Stomil Olsztyn: Michał Leszczyński – Wiktor Kulesza, Piotr Jakubowski, Aleksander Wtulich, Mateusz Jońca (72′ Oskar Bienenda) – Łukasz Makarski (55′ Marcin Fiedorowicz), Stanisław Hrebeń (90′ Gabriel Jastrzębski), Przemysław Klugier, Borys Smolicz (71′ Shōtō Unno), Jakub Banul (55′ Filip Wójcik) – Szymon Królak (55′ Szymon Masiak).

Stomil Olsztyn – Start Nidzica 3-1 (0-1)
Shōtō Unno 74′, 79′, Stanisłav Hrebeń 88′  – Maciej Rogalski 26′.

W najbliższy weekend obie olsztyńskie drużyny rozegrają swoje spotkania na wyjeździe. W sobotę, 24 października, o godzinie 17:00 Naki zmierzy się z Tęczą Biskupiec. O tej samej porze Stomil powalczy o punkty w Ostródzie, gdzie jego rywalem będzie miejscowy Sokół.


Current track

Title

Artist