Ósma runda tegorocznych Rajdowych Mistrzostw Świata odbyła się w Grecji. Rajd EKO Acropolis, nazywany Rajdem Bogów, uchodzi za jedną z najtrudniejszych imprez w kalendarzu WRC. Dla Tymoteusza Abramowskiego był to debiut na tej wymagającej trasie. Polski kierowca zakończył rywalizację na znakomitym drugim miejscu, a o kulisach swojego występu opowiedział Szymonowi Ciszewskiemu. Posłuchajcie!

W dniach 25-28czerwca kolejnym przystankiem tegorocznego sezonu Rajdowych Mistrzostw Świata była Grecja i słynny Rajd EKO Akropolis. Nazywany Rajdem Bogów, od lat uchodzi za jedną z najtrudniejszych rund w kalendarzu WRC. Kamieniste, wyjątkowo szorstkie trasy oraz wysokie temperatury stanowią ogromne wyzwanie zarówno dla kierowców, jak i ich samochodów. To właśnie tam Tymoteusz Abramowski wrócił do rywalizacji w mistrzostwach świata po blisko dwumiesięcznej przerwie. Mimo bardzo wymagającego rajdu zdołał wywalczyć 2. miejsce, z którego – jak sam przyznaje – jest bardzo zadowolony.
Cieszy nas ta 2. pozycja, bo dalej to jest solidna pozycja i pokazujemy taką stabilność w tym sezonie. Ilość kamieni, dziur i pułapek, które są i czekają na załogi jest niesamowicie wielka. Nie spotkałem się jeszcze z takimi trasami. Ten rajd nie jest pod przyjemność z jazdy, tylko pod satysfakcję z jazdy. Satysfakcją jest ukończenie każdego odcinka”
– mówi Abramowski.
Olsztynianin przekonał się o trudnych warunkach greckich szutrów już podczas zapoznania z trasą. Dwukrotnie przebił wówczas oponę, a problemy techniczne nie ominęły go również w trakcie rywalizacji. Już na pierwszym odcinku specjalnym załoga złapała „kapcia”, co od początku utrudniło walkę o jak najlepszy wynik.
Jechaliśmy ze swoją strategią i na pierwszym odcinku nie naciskaliśmy w ogóle i to mogło być problemem, że złapaliśmy tego kapcia. W tamtej chwili nie wiedzieliśmy jak jechać, żeby jechać szybko, ale nie niszczyć auta. Po zapoznaniu byłem w szoku, że rajdówka będzie normalnie jechać po czymś takim. Jak widać jechała i dało się całkiem sprawnie, szybko jechać, ale przed rajdem tego nie wiedzieliśmy. Dlatego założyliśmy, że pierwszy odcinek pojedziemy spokojnie i zobaczymy jak robią to załogi przed nami i wydaje mi się, że to był problem, bo za spokojna jazda nie oszczędza auta i nie sprawia, że opony nie będą się przebijać”
– zdradził kierowca.
Posłuchajcie całej rozmowy Szymona Ciszewskiego z Tymoteuszem Abramowskim!
Kolejny start Tymoteusza Abramowskiego zaplanowano na połowę lipca, kiedy wystąpi w Rajdzie Estonii. To trasy, które zna doskonale. Właśnie tam stawiał pierwsze kroki w swojej rajdowej karierze. Swój potencjał pokazał już przed rokiem, gdy jednorazowo wystąpił w rundzie WRC i od początku imponował tempem na estońskich szutrach. Walkę o zwycięstwo przerwały jednak problemy z układem chłodzenia. Awaria zmusiła załogę do wycofania się z rywalizacji, mimo że wcześniej należała do czołówki stawki.
Mam nadzieję, że to będzie ten punkt przełomowy w sezonie, kiedy złamiemy passę drugich miejsc i zaczniemy zdobywać te pierwsze. Są trzy rundy do końca, więc czemu nie pokusić się na 3 wygrane. W zeszłym roku ten start był z jednej strony bardzo słodki dla nas, bo byliśmy bardzo szybcy. To pokazało nam jako załodze, że jesteśmy w stanie wygrywać na trasach, na których czuje się komfortowo, ale ostatecznie gorzki, bo uszkodziliśmy chłodnicę auta po skoku. To też jest dla mnie spora wiedza na ten rok, bo jeżeli będziemy prowadzili w rajdzie, to duże skoki można sobie delikatnie odpuścić. Zeszłoroczny start mógł sprawić, że w tym roku będziemy jeszcze szybsi i bardziej sprawni na trasie”
– zapowiada Tymoteusz.

Źródło: www.wrc.com
RADIO UWM FM